Kiedy w poniedziałkowy poranek spotkaliśmy się pod szkołą, niektóre oczy jeszcze kleiły się do snu. Ale wystarczyło usłyszeć dźwięk odpalanego silnika autokaru, by ekscytacja natychmiast wygrała z niedosypianiem. Tak zaczęła się nasza pięciodniowa podróż w Góry Świętokrzyskie, która okazała się czymś znacznie więcej, niż tylko odhaczaniem kolejnych punktów na mapie.
Pierwszego dnia w Sabat Krajno zafundowaliśmy sobie solidną rozgrzewkę. Zaczęliśmy od szybkiego spaceru między największymi budowlami świata w Alei Miniatur, by po chwili pokonywać własne słabości wysoko między drzewami w parku linowym. To był jednak dopiero przedsmak.
Wtorek zamienił się w prawdziwy wehikuł czasu. Najpierw wioska rycerska rodem ze średniowiecza. Następnie zaglądaliśmy do starych, urokliwych chat w skansenie w Tokarni, a zamek w Chęcinach przypomniał nam czasy rycerzy i wielkich bitew. Z kolei Jaskinia Raj... cóż, udowodniła wszystkim bez wyjątku, że to natura jest najlepszym i najbardziej cierpliwym architektem na świecie.
W środę przenieśliśmy się w świat literatury. W dworku Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku w powietrzu dosłownie unosił się duch wielkich powieści, a popołudniowy spacer po kieleckiej Kadzielni pokazał nam, że odkrywanie miasta może mieć posmak prawdziwej przygody.
Czwartek był sprawdzianem naszych charakterów. Zdobyliśmy Łysicę! 🎒i odwiedziliśmy Sanktuarium na Świętym Krzyżu przemierzając drogę po której dawno temu wędrowali polscy królowie. Chwilę wcześniej, w Muzeum Kamieni w Świętej Katarzynie, błyszczały nie tylko rzadkie minerały, ale przede wszystkim zafascynowane oczy naszych uczniów. Zwieńczeniem całego wyjazdu był piątkowy przystanek w Warszawie – wizyta w Kolejkowie wciągnęła nas w swój niesamowity, tętniący życiem miniaturowy świat bez reszty.
Na co dzień uczymy się z podręczników, ale to właśnie w takich chwilach – gdy dzieciaki mogą dotknąć starych murów, sprawdzić swoje siły na górskim szlaku i zachwycić się nowym miejscem – wiedza zostaje w głowie na zawsze. To była najbardziej praktyczna lekcja historii, geografii, literatury i przyrody, jaką mogliśmy zorganizować. A przy okazji doskonały trening samodzielności.
Wróciliśmy pod szkołę w piątkowy wieczór. Zmęczeni, wybiegani, ale niesamowicie dumni. Dumni z naszych uczniów za ich ogromną ciekawość świata, za to, jak pięknie wspierali się na szlakach, i za każdy uśmiech, który budował atmosferę tego wyjazdu.
Dziękujemy za ten wspólny czas. Rozpakowujemy plecaki ze wspomnieniami i… powoli myślimy o kolejnej wyprawie! ❤️